Ciężki dzień z kompem

Wczoraj postanowiłem zmienić desing na jednej ze stron Iwonki. Był stary i obleśny. Teraz został odświeżony. Wiadomo większość stron jest stawiana jak najtańszym sposobem, ale jednak z dobrymi zabezpieczeniami. Bo nie sztuka zrobić coś, starać się przez wiele miesięcy, a potem żeby stracić w niewyjaśnionych okolicznościach. Cały dzień trwała praca nad stroną. Dopieściłem ją w 100%, a nawet zaktualizowałem skrypta do najnowszej wersji. Wiadomo z czasem na pewno się coś znajdzie do poprawy. Teraz trzeba przysiąść i pododawać trochę przepisów. Bo tak pusta ta strona troszkę jest.
Co najlepsze i najrzadziej się dzieje to nie było żadnej niespodzianki. Jeszcze zostaje mi zrobić stronkę dla klienta z roletami czy coś. Jeszcze muszę przemyśleć i trzeba coś dobrego strzelić. Wyglądzić nowy jest okey. Nawet natychmiast napisałem do sieci reklamowej, aby przyjęli ją pod swoje skrzydła. Zawsze to parę groszy więcej w portfelu firmowym.

Dała nam spać

Po wcześniejszej nie udanej nocy, dzisiejsza była okey. Dzisiejsza mam znaczeniu tą co już była oczywiście, bo obecna trwa. Jak narazie córeczka jest spokojna. Żonę bolą piersi z karmienia. Powiem jedno: nie jest łatwe zadanie dla kobiety – urodzić, nakarmi i urzerać się z mężem :) Piękna powoli wraca do normalności, nawet zaczęła ją nachodzić ochota na małe co nie co.
Teściowa z córą wróciły dzisiaj. Nie postawiła wódki, tak więc oficjalną babką nie jest. Ale franca – szkoda jej 20 zeta na głupią flaszkę. Dobrze że chociaż dziadek jest inny tz. mąż babki. I znając życia zakładam, że znowu zaczną się kłótnie…

Męczące

Zuzka była wczoraj pierwszą noc, a już jestem wykończony. Nie zmrużyłem ani oka przez noc, a dlatego tylko że niechciałem zostawiać samej żony z tym całym “ciężarem” w dobrym znaczeniu tego słowa. Chociaż jak ja jestem to każda z nich jest spokojna. A nawet trzymałem córeczkę, ucałowałem… jednak jeszcze się boje przebierać itp. jak patrzę na nią to taki aniołek jest z niej. Jeśli aniołek to czemu nie daje spać :) Dzisiaj pospała sobie w dzien – 4 godziny. Aż bylismy sami zdziwieni. A to za sprawą jak mówi żona troszkę wody z cukrem. Czy prawda nie wiem, ale teraz to dziewczynki ślicznie i grzecznie śpią.

Piąty dzień kochanej Zuzy…

No córeczka już żyje od pięciu dni. Cudowna jest i śliczna jak jej mamusia. Jednak jeszcze nie mam ich obok siebie w domu. Lekarze chcą się dowiedzieć czym były spowodowane te problemy z pierwszych dni. Może i lepiej że zostanie w szpitalu bo chociaż ma opiekę ludzi, którzy wiedzą coś nieco o swoim zajęciu. Malutka ciągnie opornie z cyca mleko, ale stara się. W końcu po tatusiu ma dokuczanie w nocy i spanie w dzień.
Tęsknie za Iwonką. Ciężko jest tak samemu w domu… A jednak samotność jest zła :) Jak to śpiewała słynna grupa Dżem: “Samotność to taka straszna trwoga, Ogarnia mnie, przenika mnie” Dżem jest cudownym i bardzo dobrą grupą. Warto ich posłuchać.

Pierwsze zdjęcia naszej Zuzy !!!

Śliczna dziewczynka nam się udała. Zdjęcia dziewicze już za nią. Dwie foteczki zrobione komórką jak się patrzy już nadaje się na super modelkę.
Dziewczynka czuje się oki. Podłączona jest pod kroplóweczkę, aby nie była głodna z powodu “zachłyśnięcia” się wodami płodowymi całyczas tak jakby dławiła się. Pielęgniarki powiedziały że tak się zdarza czas po cesarkach, ale wszystko jest okey i żeby sie nie martwić. Żonką wraca do sił. Dopiero jutro wstanie na nogi. Malutka Zuzka już powinna byc przy niej całyczas i będzie pilnować naszej dzielnej mamusi.

Jestem ojcem !!

Właśnie nie dawno wróciłem z porodówki. Męczarnia. Ja współczuje każdej kobiecie, która urodzi czy urodziła. Jeśli ktoś tego nie zobaczy to nie uwierzy i NIGDY nie doceni swojej kobiety. Ja zobaczyłem i po prostu masakra. Hellohela ma cudowne zdjęcie na swoim blogu… swoje malutkiej córeczki. Nie bało. Ja będę miał też. Dzisiaj jestem strasznie zmęczony… A co do porodu jeszcze raz masakra. Od 16.00 próbowali wywołać skurcze… skurcze wywołane, ale dzieciątko nie miało ochoty zsunąć się do szyjki macicy (nie wiem czy dobrze pisze ale o coś takiego mniej czy więcej chodziło). Bóle miała od samego rana. Dopiero ok. 00:00 zdecydowali się na cesarkę. Poszło gładko – 17 listopada 2008 roku o godzinie 00:17 przyszła na świat córeczka o imieniu (prawdopodobnie) Zuzanna.

Czy zostanę ojcem ?

Dzień jak co dzień z jednym wyjątkiem. Żonę rano zaczęły łapać bóle podbrzusza. A że jest w ciąży i to już po terminie to znaczyło jedno. Będzie prawdopodobnie poród. Pojechaliśmy do szpitala, szybkie badanie KTG, lekarz początkowo chciał puścić ją do domu i żeby jutro przyjechać. Ale dobrze, że ostatecznie powiedział, aby zostać. Dlaczego dobrze… bo jest aktualnie koło 17 i zaczął się proces porodowy. Jak tylko będzie “przed” dostanę telefon i jadę pomóc mojej kochanej żonie trzymając ją za rękę podczas gdy będzie się biedula męczyć. I będziemy mieli dzieciątko. Chłopak czy dziewczyna ? Nie wiemy. Ważne, aby było zdrowe.

Welcome to my blog :)

W tym roku juz próbowałem pisać swoje blogi, ale jakoś ciągle mam po kilku notkach STOP. Teraz kupiłem nawet sobie domenę i obiecałem że muszę poprowadzić go jak należy. Zakładam że nie muszę pisać często, ważne aby było prowadzone i żebym kawałek historii miał w necie. A mogłem wybrać papierową wersję pamiętnika, ale jednak internet jest dla mnie czymś ważnym. Ja bez internetu, komputera to jak chory bez leków. Jest niemożliwe.